Bezdomny

Rok temu przytrafiła mi się ciekawa sytuacja. Musiałam pojechać do miasta, by oddać telefon do naprawy oraz obejrzeć stancję, którą chcę wynajmować. Byłam umówiona z moim przyszłym współlokatorem nieopodal przystanku, na którym zatrzymują się autobusy miejskie. Jako, że miałam jeszcze sporo czasu do wyznaczonej godziny spotkania, usiadłam na ławce pod przystankowym daszkiem, wyciągnęłam książkę i zaczęłam czytać. Była to powieść pod tytułem "Jezus z Nazarethu". Opowiada ona o tym co się działo tuż przed narodzeniem Chrystusa, w trakcie Jego życia oraz przez pewien czas po śmierci. Byłam dopiero na trzeciej stronie i jak to często u mnie bywa, ciężko było mi się skupić. Po prostu zaczynanie książki zawsze jest dla mnie trudne. Poza mną na przystanku siedział nieco otyły chłopak, który wcześniej spytał mnie czy autobus nr 9 już odjechał. Odpowiedziałam mu wtedy, że nie wiem, bo niedawno przyszłam. Gdy książka zaczynała mnie wciągać, nagle na przystanek przyszedł mocno brudny i co najmniej nieładnie pachnący pan (prawdopodobnie bezdomny), który ledwo co mówił i cały się trząsł. Spytał chłopca o godzinę i czy nie ma 20 groszy. On powiedział która jest godzina, ale nie dał temu panu pieniędzy, ponieważ, jak tłumaczył, nie ma przy sobie żadnej kasy. Bezdomny wyciągnął rękę do mnie i dławiącym głosem spytał czy mam te 20 groszy. Odpowiedziałam, że tak, wyciągnęłam monetę z portfela i wręczyła mu ją mając nadzieję, że odejdzie. On jednak ciągle stał, chwiejąc się. Podejrzewałam, że jest na głodzie alkoholowym, ale wolałam upewnić się czy jest tak faktycznie (gdyby był na coś chory, to nie wybaczyłabym sobie, że mu nie pomogłam). Spytałam go, czy wszystko w porządku, powiedział że tak, ale mało spał i długo włóczył się po mieście w poszukiwaniu puszek, które później miał sprzedać. Powiedział też, że dawno pił i dlatego tak się trzęsie. Pokiwałam głową i wróciłam do lektury. Nieznajomy wskazał ręką na książkę i zapytał, co takiego czytam. Pokazałam mu okładkę książki, on przeczytał. Zaczął mówić, że wierzy w Boga, ale nie może pojąć dlaczego jest na świecie tyle zła, dlaczego Bóg pozwala na takie rzeczy. Odpowiedziałam, że Bóg nie chce, by działa nam się krzywda oraz, że chce pomagać nam przechodzić przez trudne momenty życia. On zapytał mnie, dlaczego Bóg pozwala, by na świecie żyli tacy okropnie ludzie jak na przykład Hitler. Przecież przez niego miliony niewinnych ludzi zmarło. Gdzie tu jest sprawiedliwość? Ja powiedziałam tylko tyle, że Bóg każdemu człowiekowi daje szansę, czyli życie, które on spożytkuje źle lub dobrze. Jeżeli człowiek wyrazi szczery żal i skruchę za swoje czyny i otworzy się na Boga, będzie zbawiony. Nawet jeśli zrobi to dopiero na łożu śmierci, w ostatniej sekundzie życia, to Bóg go uratuje. 
Bezdomny parsknął śmiechem. Powiedział, że takie rozumowanie jest nielogiczne i dla takich szmatławców i kryminalistów nie ma przebaczenia. No bo jak ktoś, kto odbiera życie niewinnemu człowiekowi lub zadaje mu cierpienie może zostać zbawiony. Ja odparłam, że właśnie po to Jezus umarł na krzyżu - żeby wybawić nas, grzeszników, od śmierci, od codziennego umierania i cierpienia, od wiecznego potępienia. Bezdomny powiedział, że nie uznaje Jezusa za Boga. Przyznał, że nie rozumie idei Trójcy Świętej, no bo przecież Bóg jest jeden, to skąd te trzy osoby. Ja przyznałam, że faktycznie ciężko to zrozumieć, ale to właśnie dzięki tej prawdzie nasza religia funkcjonuje. Dodałam też, że szanuję inne religie i jeśli ich wyznawcy są pokojowi wobec mnie i mojego kraju, to mogą wierzyć w co chcą. Ważne żeby religia budziła w nas dobro i pomagała w trudnych chwilach. A według mnie nikt tak nie rozumie ludzkiego cierpienia co Jezus i Jego Matka, Maryja. Jezus pokazał nam jak znosić cierpienie, a Matka Boża pokazała jak z pokorą znosić cierpienie najbliższych.

Tak teraz sobie myślę, że popatrzyłam na tego mężczyznę jak na zwykłego niewartego nic pijaka. A może on był bezdomny? Przecież Ty, Jezu też byłeś w pewnym sensie bezdomny... Choć tłumy szły za Tobą, w rodzinnym mieście spotkałeś się z odrzuceniem. Nawet nie miałeś gdzie się narodzić... Powinnam inaczej traktować bezdomnych.
P.S. Czy ten obraz nie jest przepiękny? Dla mnie jest wyjątkowy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Piękno stworzenia

List do Boga #1

List