On umarł za CIEBIE!
Tak często używasz Jego imienia. Jednak nie robisz tego, by z Nim porozmawiać, ale raczej zamiast przecinka, lub gdy ogarnie Cię złość. Gdy już rozmawiasz, to mówisz tylko o sobie. O swoich problemach, o marzeniach, planach. Ciągle ty, ty, ty. I twoje prośby, rzecz jasna. Proszę o zdrowie. O pomyślność. O rozwiązanie problemów, etc. Nie słuchasz go. Nie idziesz do Niego, by się z Nim zobaczyć, choć On na Ciebie czeka! Zaniedbujesz go. Źle postępujesz wobec niego. Kłamiesz, oszukujesz, krzywdzisz, kradniesz... Nieustannie się od Niego odwracasz, by po porażce wrócić z podkulonym ogonem. I ja też tak robię. A On mimo wszystko nam wybacza. Mimo wszystko cierpi za nasze grzechy. Mimo wszystko umiera. Zarówno za mnie, jak i za CIEBIE!